Dzień dobry. Dzisiaj odbyła się moja ostatnia sprawa o podział majątku i przyznanie wyłącznego lokatorskiego spółdzielczego prawa do lokalu(naszego mieszkania spółdzielczego).Wyłączne prawo do lokalu zostało przyznane mi,byłemu mężowi mam spłacić połowę...no i właśnie tutaj mam pytanie.Połowę czego? Wartości mieszkania,czy wartości zrewaloryzowanego wkładu mieszkaniowego? Wszystko czego zdążyłam się dowiedzieć jeszcze przed wniesieniem powództwa i w trakcie trwania spraw to to,że dzielony będzie wkład mieszkaniowy (mieszkanie nie jest własnościowe).Wartość mieszkania wycenił rzeczoznawca,wycena została wysłana do spółdzielni,i na tej podstawie został wyliczony wkład mieszkaniowy. A dzisiaj został ogłoszony wyrok w którym mam zapłacić byłemu mężowi połowę kwoty wyliczonej przez rzeczoznawcę. Nie rozumiem tego. Przecież to nie jest mieszkanie własnościowe. Sędzie tłumaczył że spółdzielnia ma widocznie swoje wyliczenia a sąd liczy tak. Bez sensu zupełnie. Przecież rzeczoznawca wyliczył czarnorynkową wartość mieszkania czyli cenę za jaką mogłabym mieszkanie np sprzedać. Ale zanim mogłabym to zrobi to przecież musiałabym jeszcze sporo dołożyć aby mieszkanie pierw wykupić prawda? Po co w takim razie spółdzielnia wyliczała zrewaloryzowany wkład mieszkaniowy? Czyżby sędzia się pomylił? Trudno w to uwierzy. Ale przecież tyle razy słyszałam że do podziału jest kwota wkładu mieszkaniowego a nie kwota odpowiadająca wartości mieszkania.
Mam siedem dni na odwołanie się. Nie wiem co powinnam zrobić.Różnica między tym co powinnam spłacić według sądu a tym co bym płaciła gdyby jednam miał to być wkład mieszkaniowy jest bardzo duża.Bardzo,bardzo proszę o pomoc.Czy w ewentualnym odwołaniu od wyroku powinnam się powołać na jakiś artykuł? Jeśli tak to na jaki. Jeszcze raz bardzo proszę o poradę.